Z imprezy wróciłyśmy około godziny 2 nad ranem. Byłyśmy tak zalane, że śmiałyśmy się z dosłownie wszystkiego. Chociaż to może było spowodowane marihuaną będącą w naszym organiźmie. Może.
-Gdje dzisiaj...śpimy?-spytała Lottie czkając.
-Mam wolną chatę. U mnie. Może zaprosimy te smerfy co stoją u ciebie pod domem?-spytałam.
-Jakie smerfy? Mel, jesteś zjebana. Przecież to muminki- blondynka zaczęła się śmiać, a ja wraz z nią.
-Ej muminki! Wpadacie na nasze nocowanie?! Będzie duuuużo alkoholu!-zaczęłam krzyczeć.
-Mel, one chyba się wstydzą. Lamusy nie wstydźcie się! Będzie fuuuun!-krzyczała moja przyjaciółka.
Nagle z domu Lottie wyszło pięciu chłopaków.
-Lottie? Melody? Czego tak krzyczycie?-spytał brat mojej psiapsiółki.
-Bo dokładnie tam- wskazałam palcem miejsce po ich lewej stronie- Są smerfowe muminki, które wstydzą się przyjść na nasze nocowanie-zaczęłyśmy się śmiać.
-Dobrze się czujecie? - spytał blondyn.
-Zajebiście-krzyknęłyśmy razem po czym znowu zaczęłyśmy się śmiać.
******
Rano wstałam z okropnym bólem głowy. Każda próba podniesienia głowy z poduszki kończyła się jękiem.
-Mel zamknij się do cholery, bo ci przyjebie-jęknęła moja przyjaciółka leżąca obok mnie na jej łóżku.
Nie pamiętam jak się tu dostałyśmy. W ogóle ostatnie co pamiętam z wczorajszego wieczoru to taniec z jakimś typkiem w klubie. Później czarna dziura. Momentalnie otworzyłam oczy i sięgnęłam po mój telefon leżący na szafce. Weszłam na instagram i zaczęłam oglądać filmiki i zdjęcia z wczorajszego wieczoru.
Z każdym kolejnym było mi coraz bardziej wstyd, bo nie pamiętam tego człowieka. Nie wiem kim on jest. Choć muszę przyznać, że to niezły przystojniak.
Wstałam z łóżka z zamiarem pójścia po jakieś tabletki na łeb. Niestety najpierw musiałam pędzić do łazienki. Po zwymiotowaniu całego żołądka podeszłam do umywalki i umyłam zęby moją szczoteczką, którą tu posiadam. Przemyłam także twarz i poprawiłam moją wczorajszą sukienkę.
Poszłam do kuchni, gdzie spotkałam Louisa i ten jego pseudo zespół. Jak gdyby nigdy nic podeszłam do szafki i wyciągnęłam z niej paczkę tabletek. Wzięłam jedną i popiłam wodą wyciągniętą z lodówki.
-Musimy pogadać-odezwał się dupek Tomlinson.
-Ja nic nie muszę-syknęłam do niego ignorując ból głowy.
-Dlaczego namawiasz Lottie do picia i ćpania?
-Do niczego jej nie namawiam...
-Przecież widziałem was wczoraj do w cholery!
-Właśnie. Widziałeś nas TYLKO wczoraj!
-Mel...
-Louis nie zaczynaj. Po prostu daj spokój - powiedziałam i jak najszybciej opuściłam kuchnię, a później dom przyjaciółki.
****************
Lottie dzisiaj do mnie nie przyszła. Za to ja wyszłam. Poszłam do parku. Chciałam odpocząć od tego wszystkiego. Nagle z nikąd obok mnie pojawiła się Emily.
-Cześć skarbie-uśmiechnęła się.
-Hej-odpowiedziałam na odczepne.
-Mel co jest?-spytała blondynka.
-Nic. Co ma być?-odpowiedziałam.
-Jestem blondynką, ale nie głupią. Mów co się dzieje-powiedziała zmartwiona.
-Louis wrócił-powiedziałam.
-Jak to wrócił? Przecież mieszka z zespołem w Londynie-blondynka zmarszczyła brwi.
-Tak, ale przyjechał na przerwę. Wczoraj z Lottie poszłyśmy na imprezę, wiesz jak to my. Wypiłyśmy, zapaliłyśmy skręty itp. A dzisiaj ten frajer miał do mnie pretensje o to, że namawiam ją do ćpania.
-Dupek. Nie przejmuj się nim. On nie jest warty myślenia-powiedziała przyjaciółka na co się zaśmiałam-A tak w ogóle fajne zdjęcia. Skąd znasz Damona Salvatore?
-Znasz tego gościa?-spytałam.
-To brat Stefana-odpowiedziała.
-A Stefan to?-uniosłam brew.
-Ten chłopak co ci o nim tyle opowiadam-powiedziała jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-Fajnie wiedzieć.
*************************
Wieczorem poszłam do Lottie sprawdzić czy żyje. Tak jak powiedziała Em. Mam wyjebane na jej brata. Już dość przez niego wycierpiałam.
W salonie siedziała Lottie i jakiś chłopak z tego zespołu.
-Żyjesz?-spytałam.
-Nie. Zmartwychwstałam-odpowiedziała na co się zaśmiałam.
-Coś ty taka ukąśliwa?-zaśmiałam się.
-Bo lubię.
-Harry jestem-odezwał się nagle ten chłopak.
-A co mnie to?-spytałam.
-Musisz wiedzieć jak nazywa się przyszły ojciec twoich dzieci-powiedział pewnie.
-Nie będę miała dzieci więc sorry-zlałam go.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz