niedziela, 29 maja 2016

Prolog

No to tak. Mam na imię Melody ale wszyscy mi mówią Mel. Mam 17 lat. Najlepszą przyjaciółkę Lottie co prawda jest młodsza ode mnie o 2 lata ale świetnie się dogadujemy. Jedyny minus tej przyjaźni jest taki że ma pojebanego dupka zamiast brata. Pewnie teraz się zastanawiacie o co chodzi a więc zacznijmy od początku.
*retrospekcja*
  
-Będziemy mieć ze sobą kontakt? - spytałam. 
-No pewnie promyczku damy radę wiesz będziemy dzwonić i pisać do siebie wiem że to nie jest to samo ale damy radę - odpowiedział mój chłopak. 
-Nie mogę uwierzyć że mnie do tego namówiłaś-powiedział i pokręcił głową.
 Tak to prawda namówiłam go do wzięcia udziału w x-factor bo wiedziałam jaki ma talent. A teraz wyjeżdża.
-Kochanie spóźnisz się jeżeli teraz nie wyjedziemy-powiedziała matka chłopaka. 
-No to czas się pożegnać - powiedziała to szeptem bo jestem pewna że gdybym powiedziała to normalnie to głos by mi się załamał. 
-Oj no nie marz się promyczku nie wyjeżdżam przecież na koniec świata - powiedział a ja się do niego mocno przytuliłam a po moich policzkach pociekły łzy. 
-Proszę to dla ciebie abyś o mnie nie zapomniała - podał mi ręcznie robioną bransoletkę na rękę z jego imieniem. 
-W takim razie to dla ciebie - ściągnęłam z szyi swój łańcuszek i podałam mu do ręki - otwórz - powiedziałam a on wykonał moje polecenie. 
-Nasze zdjęcie - powiedział i mocno mnie pocałował. 
-Dobra leć już bo naprawdę się spóźnisz - wygoniłam go a on ostatni raz mnie pocałował i poszedł w kierunku auta jego mamy. 
-Będziemy utrzymywać kontakt-powiedział.
-No pewnie - odpowiedziałam. 
-Pa Mellody
-Pa Louis
*koniec retrospekcji*
  
Szkoda że wtedy nie wiedziałam że te słowa są rzucone na wiatr. Na początku było super bo dzwoniliśmy do siebie codziennie w końcu to zdarzało się coraz rzadziej aż w końcu podczas jednej z rozmów Louis oznajmił mi że to nie ma sensu a dla niego jest teraz najważniejsza kariera. Po tych słowach już nigdy więcej nie zadzwonił więc ja także nie próbowałam. Udawałam że mnie to nie rusza ale w rzeczywistości nie jedną noc przez niego przepłakałam. A teraz także po policzkach ciekną mi łzy gdy patrzę na nasze jedno wspólne zdjęcie którego nie wyrzuciłam do kartonów na strych. Było oprawione w czarną ramkę przez którą była przewieszona bransoletka którą mi dał w dzień wyjazdu. Zdjęcie przedstawiało jego i mnie całujących się w parku. Pamiętam ten dzień to był dokładnie tydzień przed jego wyjazdem. Bardzo przez niego cierpię ale niech się wypcha. Nigdy już nie chcę znać Louisa Dupka Tomlinsona....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz