No to tak. Mam na imię Melody ale wszyscy mi mówią Mel. Mam 17 lat. Najlepszą przyjaciółkę Lottie co prawda jest młodsza ode mnie o 2 lata ale świetnie się dogadujemy. Jedyny minus tej przyjaźni jest taki że ma pojebanego dupka zamiast brata. Pewnie teraz się zastanawiacie o co chodzi a więc zacznijmy od początku.
*retrospekcja*
-Będziemy mieć ze sobą kontakt? - spytałam.
-Będziemy mieć ze sobą kontakt? - spytałam.
-No pewnie promyczku damy radę wiesz będziemy dzwonić i pisać do siebie wiem że to nie jest to samo ale damy radę - odpowiedział mój chłopak.
-Nie mogę uwierzyć że mnie do tego namówiłaś-powiedział i pokręcił głową.
Tak to prawda namówiłam go do wzięcia udziału w x-factor bo wiedziałam jaki ma talent. A teraz wyjeżdża.
-Kochanie spóźnisz się jeżeli teraz nie wyjedziemy-powiedziała matka chłopaka.
-No to czas się pożegnać - powiedziała to szeptem bo jestem pewna że gdybym powiedziała to normalnie to głos by mi się załamał.
-Oj no nie marz się promyczku nie wyjeżdżam przecież na koniec świata - powiedział a ja się do niego mocno przytuliłam a po moich policzkach pociekły łzy.
-Proszę to dla ciebie abyś o mnie nie zapomniała - podał mi ręcznie robioną bransoletkę na rękę z jego imieniem.
-W takim razie to dla ciebie - ściągnęłam z szyi swój łańcuszek i podałam mu do ręki - otwórz - powiedziałam a on wykonał moje polecenie.
-Nasze zdjęcie - powiedział i mocno mnie pocałował.
-Dobra leć już bo naprawdę się spóźnisz - wygoniłam go a on ostatni raz mnie pocałował i poszedł w kierunku auta jego mamy.
-Będziemy utrzymywać kontakt-powiedział.
-No pewnie - odpowiedziałam.
-Pa Mellody
-Pa Louis
*koniec retrospekcji*
Szkoda że wtedy nie wiedziałam że te słowa są rzucone na wiatr. Na początku było super bo dzwoniliśmy do siebie codziennie w końcu to zdarzało się coraz rzadziej aż w końcu podczas jednej z rozmów Louis oznajmił mi że to nie ma sensu a dla niego jest teraz najważniejsza kariera. Po tych słowach już nigdy więcej nie zadzwonił więc ja także nie próbowałam. Udawałam że mnie to nie rusza ale w rzeczywistości nie jedną noc przez niego przepłakałam. A teraz także po policzkach ciekną mi łzy gdy patrzę na nasze jedno wspólne zdjęcie którego nie wyrzuciłam do kartonów na strych. Było oprawione w czarną ramkę przez którą była przewieszona bransoletka którą mi dał w dzień wyjazdu. Zdjęcie przedstawiało jego i mnie całujących się w parku. Pamiętam ten dzień to był dokładnie tydzień przed jego wyjazdem. Bardzo przez niego cierpię ale niech się wypcha. Nigdy już nie chcę znać Louisa Dupka Tomlinsona....
Szkoda że wtedy nie wiedziałam że te słowa są rzucone na wiatr. Na początku było super bo dzwoniliśmy do siebie codziennie w końcu to zdarzało się coraz rzadziej aż w końcu podczas jednej z rozmów Louis oznajmił mi że to nie ma sensu a dla niego jest teraz najważniejsza kariera. Po tych słowach już nigdy więcej nie zadzwonił więc ja także nie próbowałam. Udawałam że mnie to nie rusza ale w rzeczywistości nie jedną noc przez niego przepłakałam. A teraz także po policzkach ciekną mi łzy gdy patrzę na nasze jedno wspólne zdjęcie którego nie wyrzuciłam do kartonów na strych. Było oprawione w czarną ramkę przez którą była przewieszona bransoletka którą mi dał w dzień wyjazdu. Zdjęcie przedstawiało jego i mnie całujących się w parku. Pamiętam ten dzień to był dokładnie tydzień przed jego wyjazdem. Bardzo przez niego cierpię ale niech się wypcha. Nigdy już nie chcę znać Louisa Dupka Tomlinsona....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz